***Zapraszam na mój "lalkowy" profil Instagram: @zonefullofdolls * Fantasy: @mystic_fetox_forest * Post Apocalyptic: @rusted_wasteland !!! :)

poniedziałek, 10 marca 2014

"STREFASHION" # 5 - Sesja "Harley Davidson" z Robertem...

Kombinezon a'la - Harley Davidson
Model: Robert
Kombinezon: Czarna, sztuczna skóra, kawałek białej "pianki", czarna bawełna...
Projekt i wykonanie: Eibhlin


Odkąd w "Strefie" pojawił się Ernest, mój poprzedni główny model - Robert, postanowił wziąć urlop od pozowania do kamery i spełnić swoje największe życzenie! Mianowicie, Rob szuka właśnie dla siebie motoru, którym wyruszy na samotną włóczęgę... (Ja mu to oczywiście wybiję z głowy, ale póki co, niech żyje marzeniem!). Specjalnie dla niego, wyczarowałam kombinezon motocyklisty. Jeszcze rozglądam się za kaskiem, póki co pierwsze przymiarki bardzo się udały :)




Pod kurtką Robert założył czarny, podkoszulek bawełniany bez rękawów. Nadruk z czaszki nie symbolizuje "Punisher'a", ale podobno to logo grupy motocyklistów, którą właśnie Robert założył. Nazwa grupy to: "Old Skulls"... Yeah... whatever! :)




Szczerze się zastanawiam, czy faktycznie kupić mu ten motor? Tyle się słyszy o wypadkach... Chociaż z drugiej strony, jedno moje spojrzenie na niego i widzę, jaki jest szczęśliwy...
:)


Byś może już niedługo Robert pochwali się tutaj swoją ślicznotką... eee tzn. motorem! 
:)))

sobota, 8 marca 2014

"ODA DO GORGONA!"

...

Sutton: "Hmn... Dzień Kobiet trwa u mnie od momentu, kiedy pierwszy raz ujrzałem Ją! Kobietę nad kobietami! Moją piękność... Moją Kaśkę !"


(Zdjęcie bez pytania, bezczelnie skopiowane od Zbieraczki Dziwaczki !!! Czekam na jakieś sankcje karne na maila - które przyjmę z pokorą! Hehe :) - Eibhlin!!)

Sutton: "Niestety nasza miłość należy do tych trudnych... Wokół mojej (!) Kasi, kręci się ten zadufany w sobie Pajac! Gorgon Deuce... Tfu! Jak ja go nienawidzę! Gnida jedna, z wężami zamiast włosów... Dziwak... Kasia mi mówiła, że zwyczajnie go toleruje. Nic więcej... Oczywiście ufam jej bezgranicznie! Dlaczego miałaby mieć przede mną tajemnice? Kolejna przeszkoda, to dzieląca nas odległość! Nikt mi nie uwierzy - jak ja za nią tęsknie! Chciałbym jednak zaznaczyć, że NIC nie jest w stanie stanąć na przeszkodzie prawdziwej miłości! W tajemnicy przed Eibhlin... wyruszyłem kilka dni temu w podróż do mej ukochanej! Chciałem jej zrobić niespodziankę! I udało mi się!!"


Sutton: "Do krainy Zbieraczki Dziwaczki dotarłem późnym wieczorem! Kasia wyglądała bajecznie! Jak zawsze! Jaki byłem szczęśliwy! Spotkaliśmy się w ogrodzie i niezauważeni przez nikogo (... chociaż zdawało mi się, że między krzakami coś się poruszyło i wyrywało zielone węże z głowy, ale panował już mrok, mogłem ulec jakiemuś złudzeniu, gra świateł i te sprawy. Wiecie co mam na myśli !!). Zapytałem moją uroczą Towarzyszkę, dokąd mam ją porwać! Bo wiem, że nie należy Kobietom nic narzucać, niech czują się naszymi Paniami! Niech dzierżą ster, niech czują się wolne! Kasia wyznała mi, że chciałby wybrać się do kina... Ot zwyczajnie. Więc bez chwili zwlekania udaliśmy się do kina na jakąś komedię romantyczną. Niestety nie pamiętam o czym był ten film, ponieważ pochłaniałem obraz uśmiechniętej Kaśki swoimi oczami! Nigdy nie zapomnę tych chwil... Kasia chyba też! Później spacerowaliśmy bardzo długo. Rozmawialiśmy o wszystkim i o niczym... Kasia cudownie się uśmiechała..."


Sutton: "... I nagle znalazła się w mych ramionach! Czułym pocałunkom nie było końca! W oddali coś zajadle syczało... Stwierdziliśmy, że chyba burczy nam w brzuchach, więc zaprosiłem Kasię na ucztę do pobliskiej knajpki! Kasia jednak uparła się, abyśmy wrócili do jej domu, a ona przygotuje nam pyszne kanapki! Oj tak, pyszniejszych nie jadłem! Przy okazji muszę powiedzieć Eibhlin, aby porozmawiała ze Zbieraczką Dziwaczką o tym dziwnym syczeniu w jej domu i okolicy! Coś ciągle syczało i syczało... Hmn... To może być poważna sprawa. Nie wiem, jakaś awaria hydrauliczna? Heh! Oczywiście po kolacji zajęliśmy się wyłącznie sobą... Ale szczegółów nie zdradzę!!!!!!!!"


Sutton: "Będę jednak mało dyskretny! Ale jest się czym chwalić, więc co w tym złego? A więc następnego dnia, do późnego południa nie wychodziliśmy z łóż... eeee z domu! Wieczorem Kasia i ja poszliśmy jednak do ekskluzywnej restauracji na kolację przy świecach. Było obłędnie! Niezwykle romantycznie! Przy świecach i pięknej balladzie wyznałem Kasi swoje uczucia! To były cudowne dwa dni!"

Sutton: "Hmn... były... Musiałem niestety nazajutrz wracać do Strefy! Wiem, że ten głupek Gorgon - w "dniu kobiet" wyskoczy do Kasi z jakimś tanim bukietem... Phi! Nie będę zazdrosny... (nieprawda, szlag mnie trafia!) Wiem także to, że moja miłość do Kasi jest niezwykle silna i co najważniejsze - wzajemna! Mogę teraz góry przenosić! A ty Gorgon... udław się wymoczku jeden!"

-------------------------------------

Sutton: "Korzystając z okazji, w imieniu wszystkich Lalków ze "Strefy" składamy Wam nasze Kobietki (te plastikowe i normalne!!!) wszystkiego co najlepsze w dniu Waszego święta! Żyjcie nam 100 lat! Ja już znikam, bo szykujemy przyjęcie z niespodzianką dla naszej uroczej Eibhlin! CMOK!"


piątek, 28 lutego 2014

"STREFASHION" # 4 - Mundur polskiej jednostki "GROM" :)

Mundur polskiej jednostki GROM
Model: Mirek
Mundur: Bluza z kapturem, spodnie bojówki, kamizelka kuloodporna, ochraniacze na kolana i łokcie, gogle, pokrowiec na nóż i kabura na pistolet...
Projekt i wykonanie: Eibhlin


Mirosław swój debiut w "Strefie" zaliczył w fotostory # 4. Jest to Lalek z serii: Power Team Figures, posiada ciało z generacji drugiej. Do samej "Strefy" trafił z okolic Gdańska... Był ubrany zgodnie z najnowszym trendem mody... marynarskiej :) Ponieważ służył na okręcie pirackim!


Szybko zmienił image, powracając do typowo, wojskowego wyglądu, każdego szanującego się Power Team'a! Ten stan jednak długo nie mógł trwać. Lata doświadczenia w misjach wojennych prowadzonych na lądzie i na wodzie, spowodowały, że Mirek nie może żyć bezczynnie. Dostał propozycję pracy w Jednostce Wojskowej "GROM" i przyjął ją bez wahania!

"Nasze dzielne chłopaki z GROM'u!"

Od razu zaznaczam, że tworząc strój "Gromowca" - poddałam się fantazji :) 
Wszystko zrobiłam po swojemu. Granat, karabin, nóż, pojemniki z gazem, zielone, plastikowe kieszonki to typowy ekwipunek Action Man'a. Krótka broń palna to brelok. Nadajnik krótkofalowy na plecach kamizelki zrobiłam z czarnego drucika, kieszonki plastikowej i kawałka czarnej skóry (sztucznej!!).
Pojemniki z gazem przyozdobiłam papierem kolorowym :) Gogle wycięłam z przezroczystego plastiku.
Napis GROM wyhaftowałam... ciut krzywo ;)
Buty są oryginalne z serii Power Team!








Niebieską bluzę i spodnie "bojówki" uszyłam z bawełnianego materiału. Ochraniacze wykonałam ze sztucznej skóry, kamizelka powstała z kawałka kartonu, czarnej podszewki i wspomnianej skóry. Kabura i pokrowiec na nóż, także są skórzane! 

W mojej ekipie antyterrorystów pojawił się zatem POLAK z krwi i kości :)
"Strefa" jest silnie strzeżona :) Co mnie cieszy, jeśli weźmiemy pod uwagę niestabilną sytuację poza granicami naszego kraju!


sobota, 22 lutego 2014

"KICK-O-MANIA" - Przystojni lalkowi Piłkarze!


KICK-O-MANIA - seria niemieckich figurek Piłkarzy w skali 1:6
Hmn... jako mała dziewczynka marzyłam o takich zabawkach! Niestety wówczas nie było ich w sprzedaży, ba (!) nawet w planach :)


Dzisiaj już takich Lalków posiadam i postanowiłam się nimi pochwalić :)
Mam nadzieję, że Was zachwycą Ci wysportowani Panowie!
Toż to Gwiazdy "Strefy"!

LUIS GARCIA
(Liverpool nr 10)
(c) Revell GmbH & Co. KG



Zacznę od plusów, bo jest ich sporo!
Artykulacja jest bardzo przyjemna. Pojawi się tutaj pod spodem zdjęcie w negliżu (dobra, dobra już bez cenzury!) innego przystojniaka, więc będzie można zobaczyć sprawność ruchową tych piłkarzy na własne oczy. Kolejny atut to strój piłkarski. Jest wykonany z niezwykłą precyzją, z bardzo dobrych materiałów i dbałością o szczegóły. Całość robi wrażenie! Buty tych figurek są z pewnością pożądanym towarem (jak to buty Lalków!) w świecie kolekcjonerów, gdyż posiadają sygnatury prawdziwych marek sportowych. A kto by nie chciał np: Kena w oryginalnych "najkach" ?? 
Widziałam mnóstwo aukcji na e-bay'u z tymi butkami - pasują chyba wszystkim lalkowym facetom! Sprawdzałam na moich okazach, nawet ERNEST przymierzył jedną parę i nie chciał oddać! :)
Idealnie niestety nie ma... Coś za coś :) Niemiecka precyzja zachwycała do momentu, kiedy odkryłam że ów figurki mają ... zadarte nosy! A raczej zdarte! Farba z twarzy odchodzi, szczególnie z nosa i brwi. Najpewniej podczas zabawy. Moi Kick-O-Maniacy mają zdarte noski, brwi i włosy w niektórych miejscach. Oczywiście można w jakimś stopniu temu zaradzić. Doczytałam tu i ówdzie, że najczęściej nie zachwycają innych zbieraczy ogólnie ich buźki, ponieważ otrzymały "nalepkę" fatalnie wykonanych, niepodobnych odlewów sławnych piłkarzy. Ja osobiście nie wymagam od nich aż tak wiele, a nawet uważam, że są wyjątkowi! Jestem więc na tak. A jeśli będę chciała Lalka z idealną twarzą, to poszukam jakiegoś przystojniaka z Hot Toys czy Enterbay :)

Lalkowie Ci posiadają opcję "zasadzę Ci kopa w..."!!! Hahaha :)
Na plecach posiadają guzik, po wciśnięciu którego - prawa noga Lalka wykonuje zamach. To pewnie sama frajda podczas zabawy w rozgrywanie meczu! 



Pisałam już o fajnej artykulacji, warto jednak dodać, że Lalek paskudnie "trzeszczy" przy wykonywaniu wszelakich ruchów. To jednak niewarty odnotowania minusik ;)
Do Luisa przyłącza się właśnie mój ostatni nabytek z tej serii...


... niejaki... I tu jest poważny problem!
Przystojny Pan w stroju Manchester United z lewej, wydawał mi się przed kupnem - Alessandrem Del Piero, a tu taki boom po otrzymaniu Lalka, bo przecież ma na sobie strój Ruud'a Van Nistelrooy'a!
Ktoś mu zmienił ciuszki :) Zrobił wymianę:



Tutaj fotki poprawnych wersji:


(Foty z google.com)

W taki razie posiadam Alessandro w stroju Ruud'a - trudno!
Sygnaturka ta sama co ma Luis, ale jest dodany rok:
2004

Alessandro dotarł do mnie w dodatku bez skarpetek! I bez doczepianych ochraniaczy! 
Skandal :)


Tak wyglądał po wyjęciu z koperty... 
A tak wygląda w stroju Adama...

Przód:


Tył:


Szybko uszyłam mu skarpetki, ponieważ dbam o sprawność fizyczną moich Lalków, ciągłość w treningach to podstawa, a jak tu kopać w piłkę, skoro łydki nie są ochronione? Nie potrzebujemy kontuzji w "Strefie" :)
O nie!


W skarpetach od razu lepiej!

Na koniec wrzucam foty butów:


Bomba prawda? Nic dodać, nic ująć!
Wyszukałam w sieci takie info, że "ciuszki" można kupić osobno, problem w tym, że i te figurki i gadżety z tej serii, są niestety "ciężko" dostępne, a jeśli już je wypatrzymy, słono trzeba zapłacić. No chyba, że szukamy u nas w Polsce używanych figurek. Wtedy różnie bywa z ceną i jakością!


(Foto google.com)

Podsumowując:
Kick-O-Mania to dobra seria męskich Lalek, która może ozdobić niejedną kolekcję i niejednej Lalkowej Pannie zawrócić w głowie. U mnie są nawet na Wishliście! Obowiązkowo! 
Zawsze będą mile witani w "Strefie" - nawet Ci niekompletnie ubrani ;)
Czy ich polecam? NIE! Tak, dobrze czytacie - NIE! Nie polecam, nie kupujcie! Jeśli tylko jakiegoś gdzieś wypatrzycie - nie kupujcie! Bo pewnie już ja będę na niego polować, to lepiej nie wchodzić mi w drogę :))))
Bo pogryzę :P


Bye, bye now!
Pozdrawiam! :)

wtorek, 18 lutego 2014

MARCEL - Ken, który miał już dawno zginąć śmiercią "niechcianej" zabawki...

Na "dzień dobry" a raczej "dobry wieczór"...
Życzę wszystkim Agrafkowiczom... eeee miało być Blogowiczom (!) - szampańskiej zabawy i wytrwałości w wyzwaniu fotograficznym "Lalkowy Alfabet 2014".
Ja zaspałam, zagapiłam się... Pewnie i tak nie podołałabym dotrzymaniu terminów wpisów ze zdjęciami  ;)
Będę za to zaglądać na blogi uczestniczące w tej zabawie :)
POWODZENIA!!!

--------------------------------------------------------

Niechciane, porzucone, zniszczone Lale i Lalkowie to widok bardzo smutny dla każdego Lalkowego Zbieracza :( Nie wszyscy szanują swoje zabawki, niektórzy z lubością znęcają się na plastikowymi Ludźmi, a później pozbywają się "truchełek" bez skrupułów, wyrzucając je bez żalu w sercu! 
:(

W "Strefie" znajdują się nie tylko nowi, ukochani, piękni, cudowni Lalkowie... Nie! Tutaj azyl znajdują też niechciani Panowie, których los nie oszczędzał! Dzisiaj postanowiłam pokazać światu mojego Kena - Marcela... Jest to jak dotąd, najtragiczniejsza postać "Strefy"...
Życie przeplata na przemian dobre i złe czasy i pomimo wszystkiego złego, co spotkało Marcela - dzisiaj jest on najszczęśliwszym "kenowatym" na ziemi! Mało tego - ma marzenia i plany na przyszłość! :)

Oto jego historia...

MARCEL (Zdjęcie aktualne!)


Przeszło rok temu zadzwonił do mnie mój Przyjaciel z Krakowa i oznajmił mi wesołym głosem, że chyba znalazł dla mnie na "targu staroci" - jakiegoś unikatowego Action Man'a ze spadochronem! Kupił go od obywatela Czeskiej Republiki... Dodał, że niestety brakuje lewej ręki, ale za to Lalek ma... penis! (Nie będę dokładnie relacjonowała tej rozmowy, bo skupiła się wokół nie brakującej części ciała lecz tej niespodziewanie obecnej. Potem jakieś uwagi typowo męskie mojego Przyjaciela, mój niepohamowany śmiech itp - no nic ciekawego! Więc Wam oszczędzę tych wywodów!) Mój Przyjaciel dodał, że jak tylko wróci do domu, podrzuci zdjęcia... szczególnie te niecenzuralne!
Nie muszę dodawać, że czekanie na te zdjęcia to była męka nie do zniesienia!
Ciekawość to pierwszy stopień do piekła, ale kto by się w takiej sytuacji piekłem przejmował!
Co ja sobie podczas czekania nie wymyślałam! Wyobraźnia poszła w ruch! :) Snułam się od google (szukając czeskich Action Manów hahaha) do odświeżania co 4 sekundy interii.pl :) Paranoja!!!!
Dwie godziny kazał mi czekać, aż w końcu ujrzałam zdjęcia Marcela!

I nagle wszystko stało się jasne!
Marcel to "kenowaty" a nie Action Man! Mało tego - miałam identycznego Kena w czasach dzieciństwa i pamiętam, że był sprzedawany w zwykłym kiosku, w zwykłym woreczku, ubrany tylko w koszulkę z krótkimi rękawami (jasno różową) i białymi szortami! Bardzo źle pomalowaną głową! A ciało wykonane z różnych materiałów. Ten był identyczny. Tylko w okolicach stref intymnych (albo celowo, albo przypadkiem skłaniam się ku pierwszemu!) znajduje się kawałek "stopionego" plastiku uformowanego w męskie narządy rozrodcze :) To "defekt" fabryczny! :)

Z szacunku do Marcela - zdjęcia zostaną ocenzurowane!

Oto stare zdjęcia, wykonane po otrzymaniu Marcela... 
Jeszcze przed kąpielą, zmianą ciuchów, naprawą złamań...


Brudna twarz, brak ręki... Spadochron natychmiast wylądował w koszu na śmieci - nie wiem czy wypranie go dałoby jakiekolwiek efekty... Teraz już i tak mu nie był potrzebny po przybyciu do "Strefy"! Cały Lalek był niesamowicie brudny. Jeden rzut oka na zdjęcie - to co na sobie mał, to uszyte ręcznie ubranko + butki, paski i kamizelka innej zabawki...
Czy Marcel był czyjąś ukochaną zabawką? Czy był zbyt często zrzucany ze spadochronu? Z jak dużych wysokości? Jak to znosił? Upadki bolały?
Czy był kochany? Czy ktoś go jeszcze wspomina?

Czyjaś Mama/Babcia/Ciocia?? Uszyły dla niego prymitywny strój... Nie wiem dlaczego, ale mam nadzieję, że był w jakiś sposób kochany... Ktoś nawet postanowił go sprzedać, dzięki czemu dał mu drugą szansę na lepsze jutro. 
Za chwilę na kolejnych zdjęciach pokażę w jakim stanie był wówczas Marcel. Jestem autentycznie zdziwiona, że Lalek nie trafił na śmietnik, choć tak wiele nie brakowało, aby taki był finał!


Po zdjęciu buta... okazało się, że zaopatrzono go w ... skarpetki! Może dzięki temu nie cierpiał zbytnio w okresie zimy? Widać także coś czerwonego nad skarpetką...


... ten sam czerwony pasek widać na biodrach... Po dziś dzień nie wiem czemu to służyło? Zaraz pokażę inne zdjęcia z elementem tej czerwonej tasiemki... 


Tymczasem po zdjęciu kamizelki, okazało się, że ktoś wykazał się inwencją twórczą przy szyciu bluzy :) 
Prymitywnie, byle jak, krzywym ściegiem, ale uszyto mu dwukolorową bluzę :)


Po ściągnięciu spodni... lewa noga Lalka nie pozostawiała złudzeń... Złamanie otwarte. Całość trzymała się na paru milimetrach! A tasiemka dziwnie była zawiązana jednym końcem na prawej kostce - natomiast drugi został doszyty do bluzy... 
(Jakieś sugestie???) :)



Kawałek niebieskiego materiału, z którego wykonano część bluzy, został owinięty wokół pasa i bioder Marcela!
(To może teraz jakieś sugestie???) :))

Na szczęście to był koniec przykrych niespodzianek... Pod bluzą nic złego się już nie kryło.

Kąpiel, sklejenie nogi... Nowe życie. 
Ratunek dla niechcianego Lalka...

-------------------------------------

A dzisiaj? Marcel jest szczęśliwy! Może kiedyś uda się jakiś przeszczep? Zobaczymy! 
Jest nadzieja! Jest pewność, że ma swój kawałek miejsca na półce! Ma wokół siebie Przyjaciół Lalkowych. Jest Eibhlin'ową, ukochaną zabawką :) 

Lubi spacery, dobre jedzenie, udziela kursy spadochroniarstwa!
(Ale tylko teoretyczne! Zabroniłam mu skakać! Dożywotnio!)

Ubiegłej jesieni można go było spotkać w parku!



A także w pobliskim tartaku... Kupował drewno do komika, bo dba o pozostałych Lalków "Strefy" aby było im ciepło w czasie zimy! On sam dobrze wie jak to jest być zapomnianym, niechcianym, gdy nikt o ciebie nie dba...


Nawet nie muszę dodawać, że wszyscy w "Strefie" podziwiają Marcela i każdy służy mu pomocą!
Jest Przyjacielem wszystkich moich Lalków :)


Marcel teraz się nawet promienniej uśmiecha!
Bardzo chciał wyglądać jak na prawdziwego Kena przystało. Garnitur, krawat, błyszczące lakierki :)
A ja z przyjemnością jego marzenie spełniłam :)

-------------------------------------

W Lalkowym świecie także zdarzają się tragedie. Czasem można im zaradzić, a czasem nie można zrobić już nic :( W tym przypadku wszystko skończyło się bardzo dobrze! Lalek niemal kompletnie zniszczony, jakimś magicznym sposobem znalazł drogę do "Strefy" i ożył na nowo!

Pozdrawiam!