Tymczasowe biuro Komisji Wyborczej...
Nathaniel: "No tak, Laurel i Vin gdzieś sobie poszli. Teraz sam muszę wszystko przygotować!"
Nagle Nathaniel słyszy jakieś metaliczne dźwięki...
Biały Robot: "Wi-tam. Przy-sze-dłem si-ę za-pi-sać... .... 01110010001..."
Coś się zacięło...
Biały Robot: "Pip pip pip... piiiiip... 01 00110 00110... PIP! ... do kan-dy-da-to-wa-nia do... PIP! wy-bo-rów..."
Nathaniel: "Nie no zwariuję... To Pan Robot jest tym anonimowym, ostatnim kandydatem? Ok... Ale jest problem!"
Nathaniel: "Panie Robot patrz Pan na mnie... Jestem elegancko ubrany, a nie startuję w wyborach! Nie przyjmę Pana do grona kandydatów, bo jest Pan niewłaściwie ubrany! Aby kandydować, trzeba dobrze wyglądać! Na przykład mieć muchę pod szyją! Nie przyjmę Pana do wyborów, żegnam!"
20 minut później Ada Wong przyszła na inspekcję miejsca wyborów!
Ada Wong: "Nie no skandal! Nie będzie ten kosz robił za urnę! Jeszcze ktoś będzie mataczył i wyrzucał głosy do śmieci! I ja na to od razu wpadłam pierwsza! Pierwsza przed BESU *!"
* Patrz komentarz Besu pod ostatnim postem :P
Nathaniel: "Ada obawiam się, że to my decydujemy o wyborach, Ty tylko w nich startujesz! Powiedź jej Laurel!"
Ada Wong: "A właśnie Laurel... Jak Ci się podoba Twój nowy Harley Davidson, co Ci go właśnie kupiłam?"
Laurel: "Natychmiast poszukamy nowej mównicy i urny! Natychmiast!"
Ada Wong: "Nathanielu bądź rozsądny! Przemyśl sobie wszystko! Laurel jest postępowa i niezwykle inteligentna. Co chciałbyś robić po wyborach? Daj mi to na kartce... Nowe mieszkanie? Ciepła posadka? Godne zarobki? A co masz teraz? Hmn? Uporajcie się szybko z tymi wyborami! Nie mam czasu na tę kampanię, tu trzeba Strefą rządzić!"
Chwilę potem...
Nathaniel: "Harley Davidson?"
Laurel: "No ba! Ustawiłam się już po całości! Ada to przyszłość... Innych kandydatów nie poprę! Ernest musi odejść!"
Nathaniel: "Ale to mój kuzyn... jest!"
Nagle...
!!!!!!!!!!!!!!!!
Biały Robot: "Pip... przy-sze-dłem z mu-chą pod kar-kiem..."



