Ogród Strefowy...
Więzień: "Gdzie ja znowu jestem? Pamiętam zbiorowisko lalków i ludzi, i jakiś piwniczy zapach... Mam nadzieję, że nie wróciłem do tej okropnej Strefy, gdzie ciągle z czegoś spadałem!"
Więzień: "Oooo przepraszam! Proszę Pana... Proszę Pani... Zdejmijta mi z głowy ten worek! Ja już od tygodni mam to ustrojstwo na głowie! Piję nawet wodę przez niego... Litości... Aaaa... To chyba drzewo jest..."
Więzień: "Nawet dobrze, że to drzewo! Się otrę o nie i zdejmę ten wór!"
Godzina i 39 minut później....
Więzień: "Ale sobie pysk otarłem! Szczypie jak jasna cholera! Za jakie grzechy? A worek jak mi wsadzili na łeb, tak nie chce zejść... Odpocznę trochę i ruszam dalej w drogę..."
Więzień: "Przecież muszę spotkać jakiegoś dobrego człowieka, który mi w końcu pomoże! Do tej pory same nieszczęścia mnie spotykały! Już gorzej być nie może! O nie... Znowu chce mi się siusiu... A zamek w rozporku w tym więziennym stroju to atrapa..."
Więzień: "Ufffffffff.... Ulga z każdą kroplą..."
Więzień: "No trudno... Spodnie wyschną. Czuję na dłoniach promienie słoneczne. Posiedzę tu sobie trochę... Podumam i znowu pójdę przed siebie!"
47 minut później...
Więzień: "Znowu z czegoś spadłem! Ale zawisłem na czymś... Najpierw szeleściło mi pod nogami, tak jak szeleszczą liście przygotowane do spalenia, jak się robi porządki wiosenne w ogrodzie... A potem zabrakło mi gruntu pod nogami...! Poczekam na kogoś, kto mnie zauważy! Dobrze, że wcześniej się wysikałem!!!!"
1:32 nad ranem...
Więzień: "Haloooooooo?! Jest tam kto? Pomocy! Ja wiszę! I znowu mi się chce sikać!"
----------------------------------------
C.D.N






