środa, 9 września 2015

ERNEST ODKRYWA ANGLIĘ / ERNEST DISCOVER ENGLAND!

"To jest post nr 100 !!!"

Ernest zdobył Anglię w lipcu tego roku.
Czas najwyższy, aby przedstawić tutaj zdjęcia i ciekawostki z jego podróży!
Tyle się działo!
Lecimy!

Ernest visit England in July this year.
It is high time to present here photos and tidbits of his journey!
So much was happening out there!
Let's get started!

-------------------------------------------------------

2 lipca Ernest pierwszy raz postawił swoje małe stópki na ziemi angielskiej.
Wylądował w Kapustkowym Świecie
Tzn. najpierw wylądował na angielskim lotnisku i to solidnie. Pani Kapitan przy lądowaniu tak przywaliła kołem w ziemię, że wszyscy na siedzeniach podskoczyli! 
Cudem NIC się nie stało :)

Później po godzinnej jeździe samochodem, Ernest znalazł się w swoim drugim domu.
(Kapustkowy Świat to jego druga rezydencja, jakby ktoś nie wiedział! I tak, tutaj też rządzi! LOL!)


2.09 - Ernest for the first time put his little feet on english soil.
He landed in The World Of Cabbage Patch Kids
Well he fisrt time landed at the english airport and it was very solidly. Lady Captain at the landing hit the wheel on the ground so hard, that everyone jumped on the seats!
Miraculously nothing happened :)

Later, after an hour's drive by car, Ernest was in his second home.
(Cabbage World is his second residence , as if someone did not know! And yes, he rules here too! LOL!)


Powiew świeżego powietrza...

A breath of fresh air...


Aklimatyzacja kilkuminutowa...

Acclimatization few minutes...


I czas na zwiedzanie kolejnego, zdobytego Królestwa :)

And it's time to explore his another Kingdom :)




Pierwszym etapem było biurko mojego Szwagra, z mrocznymi statuetkami.
Kosa przydałaby się Ernestowi w "Strefie" - lepiej pilnowałoby mu się porządku!
I dodałaby mu majestatyczności....

The first step was the desk of my Brother in low, with dark stattuetes.
That scythe could be use in the "Strefa" - to better rules and orders with the other guys!
And would add him a little bit grandeur...



Ernest dojrzał też regały z książkami i innymi statuetkami itd.

Ernest also saw the bookshelves and other stattuetes etc.






Ernest porozmawiał z mieszkańcami Kapustkowego Świata i upewnił się iż całkowicie mu się podporządkowali!
Król jest z siebie dumny!

Ernest talked with the residence of Cabbage World and make sure, that they are completely surrendered to him!
The King is proud!


Tu w Kapustkowie jest mnóstwo Kotów!

Cabbage Home is plenty of cats!


Obok tego Kotka jest półka z milionem gier komputerowych i nie tylko.
Utknęłam tam na kilka ... godzin :)
Tak mnie to pochłonęło, że jakimś cudem Ernest nie posiada zdjęcia przy tym dobrobycie!

Next to that cat is a shelf with millions computer games, and more.
I'm stuck there for a few ... hours :)
I was so absorbed that somehow Ernest has no photo at this prosperity!


Istnieje też Kapustkowy Ogród, gdzie na każdym kroku są skarby w postaci kolorowych Skarabeuszy i nie tylko!!!!!

There is also Cabbage Garden, where at every step there are treasures in the form of Scarabs and not only!!!


Wódź od razu poczuł się jak u siebie w "Strefie" i bez pytania buszował po całym domu!

The King immediately felt like at home in "Strefa" and without any question he walk all over the house!



... tak, tak, podrywał tam wszystkie Baby!

... yes, yes, he flirt with any Lady!


Dziwny ten Kapustowy Świat... Marchewki rosną tam... na kanapie?!!

Cabbage World is very strange... Carrots grow there... on the couch?!!



Łazienka okazała się Morską Krainą!

The bathroon was a Marine Land!


Ernest przekonał się także, że musi być czujny, ponieważ w każdej chwili może zostać zaczepiony przez dwa śłodziuchne koto-stwory...

Ernest also convinced that he must be vigilant, because at any moment he can be accosted by two sweet cat-creatures!


Pierwszy to TOBIK... Kocur, który prawdopodobnie powinien urodzić się Psem, ale coś poszło nie tak jak trzeba i jest jaki jest, a jest BOSKI!

The fist one is TOBIK... Cat, which probably should have been born as a dog, but something went wrong as it should be, and he is what he is, and he is DIVINE!


Druga to przepiękna, dostojna LALA. Tak naprawdę to moja Kotka, tylko Siostra jeszcze o tym nie wie, tzn. chyba wie, ale udaje, że Lala to jej kotka... Przecież nie będę taka okrutna i jej tego nie powiem. Fakt jest taki, że Lala jest moja i cichosza!
Lala i Tobik to rodzeństwo. Lala jest starsza o kilka miesięcy i ma też brata bliźniaka - Gucia, który jest kocurem przyjaciół mojej siostry (mieszkających w domu obok). Jest jeszcze siostra Lali, Gucia i Tobika - Luiza, która też mieszka u innych przyjaciół siostry w domku nieopodal.
KOCIA MAFIA!
:)

The second cat is beautiful, dignified LALA. In fact this is my cat, only my sister still does not know that. Well I mean... she knows, but pretends that Lala is her cat... (Yeah right!) But I will not be so cruel and I ain't gonna tell her about it. The fact is that Lala is mine and hush, hush...!
Lala and Tobik are siblings. Lala is older by a few months and she also have a twin brother - Gucio, which is a cat of my sister's friends (living the next door). There is another cat (sister of Lala, Tobik and Gucio) - her name is Luiza, she also lives with the other friends of my sister, in a house nearby.
What a Cats Mafia!!
:)


Po takim dniu pełnym wrażeń i po zmęczeniu podróżą przez pół Europy...
Ernest padł na pysk...
Eeee na torbę!

After such an eventful day and the fatique journey through half of Europe...
Ernest fell on the snout...
Errrr... On the bag!


Zasnął natychmiast! I nie wiedział, że nie jest SAM! 
Flutter, mieszkanka Kapustkowa, zakochała się w Wodzu od pierwszego spojrzenia i obiecała sobie, że nie opuści go już NIGDY!
(Już wiemy iż powróciła z nim do Strefy i została pierwszą Królową Streficzną...
Eeeee... Póki co!)

He fell asleep immediately! And he did not know, that he's not alone at the moment!
Flutter, a resident of Cabagge World, fell in love with Ernest for the first sight and promised to herself, that she will not leave him EVER!
(Now we know, that she is here in "Strefa" (Poland) and she's the fist Queen of Strefa...
Eeee... For now...!)

--------------------------------------------------------------------

Następnego dnia Mama i Szwagier oddawali się słodkiemu leniuchowaniu w ogrodzie lub przy playstation 4 (wszak najnowszy "Wiedźmin 3" w polskiej wersji językowej - "nie przejdzie się" sam!)
A ja z Siostrą myk, myk na miasto... Prosto do...

The next day my Mum and Brother in law decide to stay at home and they "sweet doing nothing" in the garden or at the playstation 4 (you know the new game "The Witcher 3" in polish launguage version will not walkthrough by itself right? Right!)
But me and my Sis, we jump into the city... Straight to...


TOYS R US !!!!!!

TUTAJ można przeczytać relację z pobytu w tym zabawkowym niebie!
Ja nic ciekawego dla siebie nie znalazłam, ale moja Siostra kupiła sobie Zuzię :)

HERE you can read what we did in this toy heaven!
I did not find nothing special for me, but my sister bought herself  "Cabbage Patch Kids" doll 
 Zuzia :)


Oczywiście potem była kawa w McDonald, szwendanie się po centrum miasta, obiad, zakupy w
H & M... I trzeba było wrócić do domu :)

We also drink a coffee in McDonald, we were shoping, you know "the girls stuff"...
And after all we've back to home :)



Ernest jak na Wodza przystało, lubi się wozić... :)

Chief Ernest love to be carry on... :)


W ogrodzie przywitaliśmy Zuzię!

In the Garden we welcomed Zuzia!









Jeszcze jako ciekawostkę dodam, że buciki Zuzi są czułe na ruch i świecą się kolorowymi światełkami na przemian :)

Zuzia's shoes are sensitive to movement and light up colorful lights alternately :)



Moja Siostra zaczyna być kojarzona z tym, że hoduje Kapustki :)
Ale mało kto wie, że Aneta piecze przewspaniałe ciasta!
Różne, różniste - wszystkie przepyszne!

My sister begins to be known as a Cabbage Doll Collector.
But hardly anyone knows that Aneta bakes wonderful cakes!
All delicious!


I właśnie przy moim ulubionym (bananowym) omawiałyśmy szczegóły dnia następnego, bo wybieraliśmy się do Cornwall, gdzie w Atlantic Bay, czekał na nas domek mobilny.

And when I was eating my favorite banana cake - we were talk about the details the next day trip, because we were going to Cornwall, where in "Atlantic Bay" was waiting for us the mobile house .

-------------------------------------------------------

Następnego dnia moja Siostra zabrała nas w kilkugodzinną podroż na południe Anglii. Siedząc w samochodzie obok niej - uroczyście przysięgam, że karmiłam ją i podawałam jej wodę jakiem jej PILOT !
No może raz się zdarzyło, że pobrudziłam Anecie policzek pianką z pudrem, bo akurat coś pochłonęło moją całą uwagę...
(Mama na siedzeniu z tyłu płakała ze śmiechu!)


Ernest nadzorował całą drogę :)


Anglia... Niebo na wyciągnięcie ręki i wiatraczki :)


Tutaj bezpieczeństwo na drogach jest na wysokim poziomie! Nie mogłam uwierzyć, że wszelkiego rodzaju naprawy na jezdni są oznakowane tak szczegółowo - kilka kilometrów przed remontowanym odcinkiem!
U nas w Polsce jak nie wjedziesz do wykopu, to nie wiesz, że jest kurde bele remont na jezdni!
(Dobra, przesadzam! LOL!)


Rodzinka musiała znosić moją muzyczną fascynację Selah Sue!
"Falling Out" - polecam!!! :)))


Ernest: "Daleko jeszcze?"


Powiem Wam, że Ernest to taki niecierpliwy typ... Ponad 6 godzin jazdy, a on marudził i marudził...


"Baranek Shaun" - bardzo fajna bajeczka :)))


Próbowałam po drodze robić zdjęcia przydrożnych znaków, ale w czasie jazdy to wcale nie jest takie łatwe! Niestety nie udało mi się zrobić zdjęcia znaku z napisem:
"Narrow Shoulder"...
I jak tu nawet podczas wakacji nie mieć skojarzenia z lalkami w skali 1:6


Kiedy już dojeżdżaliśmy do celu podróży, pojawiały się typowe angielskie wioski z ciekawymi sklepikami i bardzo wąskimi uliczkami!


Morze, porty, statki... i wszędobylskie Mewy!

----------------------------------------------------------------


W naszym mobilnym domku w Atlantic Bay - Ernest zaaklimatyzował się błyskawicznie!


Ernest wybrał dla mnie piętrowe łóżko i już pierwszej nocy, gdy się wgramoliłam na górę - zaorałam głową w sufit!
A co tam! Żyje się raz!


W domku były dwa pokoje, salon, kuchnia i łazienka... W salonie toczyło się życie towarzyskie każdego wieczoru :) Powyżej Ernest pije polskie piwo z moim Szwagrem :) A Zuzia już smacznie śpi...

----------------------------------------------------------------------


Następnego dnia wczesnym rankiem pojechaliśmy na jedną z pobliskich plaż, której nazwy już nie pamiętam. Na poszczególne plaże trzeba było dojeżdżać, zresztą w Cornwall jest sporo plaż do wyboru, więc dlaczego by odwiedzać tylko jedną?


Było trochę zimno i wiatr jeszcze potęgował uczucie chłodu, ale później pojawiło się słoneczko :)
Na zdjęciu już je widać - Pani na pierwszym planie to moja Mama, która niesie pojemnik z bananowym ciastem... :)


Latało się z aparatem jak dziecko we mgle... Latało!


Pierwsze, plażowe zdjęcie Ernesta z tych wakacji, z czystym przesłaniem "peace and love"...


... i "przybyłem, zobaczyłem i padłem" !!!

Nie wiem dlaczego, ale jak robię zdjęcia Ernestowi - to nawet horyzont się pochyla! :)

Tego dnia już nic ciekawego się nie działo, tylko byczyliśmy się, nie robiąc nic!

------------------------------------------------

Kolejnego dnia już nie było byczenia, ale trzeba było coś w końcu zwiedzić. Pojechaliśmy do Truro !!!


Nie wiem dlaczeguż zrobiłam tylko takie fotko Katedry? Gdzieś tam w czeluściach parkingu...
Swoją drogą z bliska nie za bardzo by dobrze się prezentowały, ponieważ tego dnia był prowadzony remont na zewnętrznych ścianach Katedry. Natomiast w środku wykonałam kilka typowo prywatnych fot, raczej Ernest nie pokazywał się publicznie w tym świętym miejscu...


Zawsze się zachwycam takimi miniaturkami!

Kiedy Katedra została "zaliczona" - udaliśmy się zwiedzać miasteczko!
Idziemy, idziemy, a tu ... POLSKI sklep!


Lubię próbować typowych ALE. W jednej z restauracji raczyliśmy się takim "ale" i bardzo spodobała mi się etykieta:





Na koniec znaleźliśmy najlepszą atrakcję na świecie! Fantastyczny sklep "Hobby Craft"!!!
Nie ma takich słów, aby opisać wnętrze tego sklepu i całą jego zawartość! Raj na ziemi!
Ile było zabawy! Kupiliśmy kilka cudeniek i wróciliśmy do naszego domku :)



Na parkingu okazało się, że samochód Siostry był jak zwykle samiuteńki, ale pod specjalną ochroną...


Ernest bardzo się zmęczył... odpoczywając cały dzień w mojej torbie...


W domku już bardziej odzyskał energię i czytał nam np regulamin korzystania z domku mobilnego...


Bawił się nową torbą mojej Mamy...


Romansował z Zuzią...


Później pomagał nam przeglądać nasze zakupy z "Hobby Craft"!


Świnka, która miał być gumką do gumowania...


... okazała się być tasiemką krawiecką!
(Siostra my to jesteśmy ekspertki!)


Ernest nie mógł się oprzeć pokusie przymierzenia damskich ciuszków :)


Znalazł też dla mojej Mamy kilka muszelek i kamyczek w kształcie serducha :)


A moja Mama jeszcze tego samego wieczoru przygotowała z nowych włóczek dla Zuzi śliczny kostium kąpielowy. Aneta robiła na szydełku płaszczyk... I tu się poskarżę. Obie pękały ze śmiechu jak je poprosiłam o cokolwiek dla Ernesta! Skandal! Nawet kocyku mu nie wydziergały! NIC!



-----------------------------------------------------------------------

Jednego dnia pojechaliśmy do Falmouth
To jedno z najpiękniejszych miejsc w jakich byłam!


Piękne miasto portowe.
Pogoda na początku była średnia, trochę zachmurzone niebo i porywisty wiatr. Na szczęście po jakimś czasie słońce się pokazało!





Taka ciekawostka o Falmouth, którą odkryłam kilka dni temu - otóż właśnie tutaj były kręcone sceny do filmu "World War Z" z Bradem Pittem!!!

(Zdjęcie z google.com)



Mówię do Anety: "Patrz! Tutaj jest jak na Florydzie! Lazurowa woda i palmy!" A co Aneta na to? Nic, wlazła mi w kadr!


Na dole odbywała się sesja zdjęciowa jakiejś Modelki. Póki co, widać, że pozuje do zdjęć. Ale gdy musiała zmienić pozycje, sporo ją to kosztowało, aby utrzymać równowagę. Ernest także miał małą sesję w tamtej okolicy i okazało się, że kamienie są bardzo śliskie :)


Oto Ernest... i jego sesja!



TEN HORYZONT!

Jako że ja, Mama i Aneta, to straszne kawożłopy... Trzeba było na chwilę zahaczyć o jakąś kawiarenkę. Była nieopodal taka malutka, plażowa...
Szczęka mi opadła jak zobaczyłam te dodatki w skali 1:6


Taki jachcik, parasol i ławeczki! W zasadzie najpierw dojrzała to Aneta, bo niestety na siłę wyczuliłam w niej manię na "skalę 1 do 6" :)

Po pysznej kawce udaliśmy się zwiedzać bardzo ciekawe miejsce, czyli Pendennis Castle
Kompleks budynków. Było fantastycznie!


Ernest tutaj poszalał!


Mama gdzieś tam w oddali podziwia armaty. Aneta i Szwagier (nie widać go na zdjęciu, ale czai się obok!) usilnie próbują zmusić Ernesta do pozowania na nierównym terenie...
... ale koniec końców - po tylu wysiłkach, Ernest i tak wie lepiej!


Zwiedzając jeden z budynków, zajrzeliśmy do "sypialni", a tam jakiś Lalek sobie smacznie odpoczywał na łożu...


Ernest jest bardzo towarzyskim Lalkiem i szybko nawiązuje nowe znajomości. Z uprzejmości poinformował swojego angielskiego kolegi, że jeszcze kiedyś go odwiedzi, co by tak sam jeden nie leżal na takim ogromnym łóżku!
(Taaa jasne!)


W tej samej komnacie, sypialni znajdowała się LATRYNA...
Tak - zrobiłam zdjęcia! Dla potomnych!


Paczta i podziwiajta :)


Dużo fajnych miejsc, dużo zwiedzania i podziwiania. Nie wszędzie wypadało wciskać Ernesta do sesji zdjęciowej :) Zrobiłam zdjęcia rysunków wykonanych przez brytyjskich żołnierzy na służbie!
Hehe :)



--------------------------------------------------------------------------



9 komentarzy:

  1. Fajne przygody, ale czeka na te po za Kapustkowem.

    OdpowiedzUsuń
  2. Toście sobie pozwiedzali i jak rozumiem laskę z podróży przywieżli :) Czekam na ciąg dalszy.

    OdpowiedzUsuń
  3. aaa - Zielonej zaszumiało w głowie i na fali
    pierwszego zauroczenia poooszła w tango!!!

    OdpowiedzUsuń
  4. Our hero flirted with the tall lady, but the green lady suits him much better! Great pictures of your visit :-)! xxx

    OdpowiedzUsuń
  5. Zawsze zabawne czytać przygody swoich Power Team facetów;-) Muszę sprawdzić historie brakowało mi!

    Mam oznaczyła Cię na Liebster Nagroda Blog . Chciałbym poczytać i zobaczyć swoje odpowiedzi. Jeśli masz szansę, oczywiście;-)

    ******************

    Always fun to read your Power Team guys' adventures ;-) I have to check the stories I missed!

    I've tagged you for the Liebster Blog Award. I would enjoy reading and seeing your answers. If you get a chance, of course ;-)

    OdpowiedzUsuń
  6. Wspaniałe dwa tygodnie spędzone z rodzinką! Lato z Ernestem i przygodami na każdym kroku :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kiedyś będziemy Kochana Siostrzyczko razem! Nie tylko wakacje będą takie wyjątkowe!
      Ryjkowe przygody czekają :)

      Usuń
  7. Tyyyle wrażeń, że Ernest chyba spał jak dziecko po powrocie :-) Zuzia jest słodka, pamiętam z dzieciństwa takie adidasy, co to miały lampki w podeszwach i się świeciły pod naciskiem stóp ;-)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ileż wrażeń - wspaniale spędzony czas:)

    OdpowiedzUsuń